Trudne alpejskie warunki i kluczowy wybór ogumienia – klasyczne wyzwanie Rajdu Monte-Carlo
Rajd Monte-Carlo, będący inauguracją sezonu Rajdowych Mistrzostw Świata FIA 2026, jak co roku zapowiada się niezwykle wymagająco, zarówno dla kierowców, jak i ich zespołów. Pierwsza runda sezonu startuje w czwartek, 22 stycznia, w rejonie portu w Księstwie Monako. Zanim zawodnicy dotrą do Monte Carlo na odcinek specjalny, będą mieli za sobą już znaczną część rywalizacji. W drodze do nocnego postoju w alpejskim miasteczku Gap załogi pokonają trzy odcinki specjalne, większość z nich w ciemnościach. Na piątek zaplanowano sześć prób, natomiast sobotni etap obejmuje cztery odcinki, w tym Super Special Stage, rozgrywany częściowo na słynnym torze Formuły 1 w Monako. Finałowy etap w niedzielę obejmie kolejne cztery odcinki, a łączna długość trasy rajdu wyniesie 339,15 km.
Wszystkie załogi Škody, podobnie jak pozostali zawodnicy, staną przed jednym z klasycznych wyzwań Rajdu Monte-Carlo – wyborem odpowiednich opon. Start i meta znajdują się na słonecznym wybrzeżu Morza Śródziemnego, ale większość odcinków rozgrywana jest w zimowych warunkach francuskich Alp. Pogoda w górach bywa wyjątkowo kapryśna, kierowcy mogą trafić na śnieg, lód i suchy asfalt w ramach jednego odcinka.
Dodatkowym utrudnieniem jest brak przerw serwisowych między niektórymi odcinkami. Załogi muszą przejechać nawet trzy próby bez możliwości zmiany ogumienia, korzystając wyłącznie z opon zamontowanych na samochodzie oraz maksymalnie dwóch zapasowych. Wymusza to trudny kompromis między przyczepnością w warunkach zimowych a trakcją na suchym asfalcie.
Podczas tegorocznej edycji Rajdu Monte-Carlo w kategorii WRC2 markę Škoda reprezentować będzie dziesięć załóg. Wśród nich znaleźli się m.in. Eric Camilli i Thibault de La Haye z Francji, czesko-brytyjski duet Filip Kohn i Ross Whittock, włoska załoga Roberto Daprà i Luca Guglielmetti, a także Jarosław Kołtun i Ireneusz Pleskot z Polski.